Awaria
Oj nie jestem ci ja facetem typu „złota rączka”. Wymienię wprawdzie żarówki, powieszę półki, pomaluję dach czy ściany, ale naprawa panela solarnego, automatycznego systemu zraszania, bojlera, kuchenki gazowej, czy nawet zwykłego kranu to dla mnie spore wyzwanie, by nie powiedzieć „mission impossible”.
Od razu stają mi przed oczyma setki śrubek, uszczelek, zaworów, wężyków, nakładek i cała gama narzędzi od śrubokrętów i kluczy francuskich po wiertarkę udarową, którymi trzeba będzie nieszczęsny zapsuty sprzęt naprawić.
Dlatego też każde zawołanie mojej żony: „Mareeek! Chodź szybko, mamy awarię!” budzi we mnie grozę….
A raczej budziło! Bo od dłuższego już czasu wiem do kogo z danym problemem się zwrócić. Jedne z najważniejszych numerów telefonów zapisanych w mojej komórce to: „Nektarios – piec”, „Stavros – hydraulik”, czy „Christos – elektryk”. Zawsze też mogę liczyć na pomoc któregoś z sąsiadów – Spirosa lub Nikosa.
W ciągu ostatnich dni sporo rzeczy nam się psuło – płyta gazowa, instalacja elektryczna, krany – i to zarówno w naszym studio w Rethymno jak i u nas w domu… W Rethymno postanowiłem jednak uporać się z przeciekającym wężykiem samodzielnie… kilka razy odwiedzałem pobliski (na szczęście!) sklep z narzędziami w celu zakupu odpowiednich części i narzędzi niezbędnych do naprawy. Tyle z tego pożytku, że nauczyłem się wielu nowych greckich słówek, bynajmniej nie z literatury pięknej. Kran to vrisi, wężyk to spirali – oto najważniejsza słowa na ten tydzień.
Niestety poległem na cycku…. Tak, tak „mastos” znaczy po grecku „sutek’ stąd znane nam słowo mastografia (mammografia), ale również „złącze, cikcik”. No i ten cycek trzeba było wymienić. Na szczęście sąsiad Stavros (złota rączka) wrócił akurat z plaży i raz dwa dokończył dzieła, nad którym ja strawiłem ładnych parę godzin… Na koniec otworzył dłoń z przyrdzewiałym wymienionym dynksem. „Mastos” oznajmił. Nie za piękny był ten cycek.
Kiedy usłyszałem wczoraj znajome: „Mareeek! Chodź szybko, mamy awarię!”, ani myślałem rozkładać narzędzia i brać się do roboty. Poszedłem do sąsiada by ze strapioną miną oznajmić mu, że jest problem „provlima” i że pomocy proszę „voithia parakalo”.
Spirosowi naprawa zajęła z 15 minut, po czym popędził zbierać winogrona na wino, którym nam się przy okazji pochwalił a my też przy okazji zamówiliśmy oliwę z zbiorów, które już za kilka tygodni…
Magda zadowolona odkręciła kran w kuchni. „Nie martw się – powiedziała – złotą rączką wprawdzie nie jesteś, ale wierszem gadasz jak nikt i pisać potrafisz. O właśnie – posta o tym napisz!


