Koniec sezonu 2026
Niezmiennie jak co rok niedowierzam. Że to już. Kolejny sezon minął. W grafiku pusto. Nie mamy już żadnych grup tygodniowych, ani gości w studiu w Rethymno.
Skłamałabym, gdybym powiedziała, że się nie cieszę. Myślę, że my wszyscy związani z turystyką potrzebujemy teraz oddechu, ciszy, odrobiny samotności, lenistwa, stanu bezmyślności, gdy nie trzeba już niczego ogarniać. Wchodzą w grę ewentualnie medytacyjne zajęcia typu przenoszenie drewna pod wiatę, naprawianie tego co od dawna zepsute, serwis pieca, zbieranie granatów, porządki w domu i ogrodzie, zakup oleju grzewczego, wymiana ciuchów letnich na zimowe, wizyty lekarskie, na które nie było czasu, zaległości księgowe, i wyczekane spotkania z dawno niewidzianymi przyjaciółmi, wspólne wędrówki, grille, nieprzeczytane książki, odłożone w czasie projekty… Odrobina lenistwa, gapienia się w niebo, polegiwania z kotami…
Zwłaszcza, że nie był to łatwy sezon. Dla nas chyba jeden z najtrudniejszych. Poza ogólnoświatowymi problemami z kręgu polityki i ekonomii, targały nami niepokoje pogodowe, pożary i ulewy, ale też drobne usterki zdrowotne i techniczne.
No ale tak czy inaczej poprowadziliśmy w tym sezonie, nie licząc wycieczek jednodniowych, trzy WOW! Wyjątkowe Obozy Wędrowne, w tym jeden 10dniowy po raz pierwszy na wschodzie, Tydzień Wiosna na Krecie, CampArcheo, CampFlamenco, tydzień kulinarny Pame na Fame, dwa turnusy Tygodnia z Pilatesem oraz edycje wiosenną i jesienną tygodnia dla kobiet Między nami Boginiami.
No i teraz gdy tak sobie na to patrzę z dystansu, łapię się za głowę. Bo cóż to za robota! Ależ rozstrzał!
Czasem trzeba powędrować, czasem potańczyć, pomedytować, pogotować, poćwiczyć, pogapić się w stare skorupy, pomoderować dyskusję, poszukać dzikich orchidei, wsadzić nos w tymianek, brodzić w zimnej rzece, zawisnąć na linie nad przepaścią…
Nasza decyzja o przeprowadzce na Kretę uczyniła z nas domorosłych ogarniaczy kreteńskich przysmaków, dań i trunków, kwiatków, ziółek, kościółków, kozich ścieżek, górek, wąwozów, ukrytych plaż, tanecznych korowodów.
Bywamy przewodnikiem, kierowcą, sprzątaczką, kucharzem, kelnerem, kaowcem, rezydentem, księgowym, fotografem, wędrownym poetą, twórcą postów, relek i rolek, meteorologiem od 7 boleści, szacującym ryzyko opadów na 5 pogodowych portalach. Czasem mop w ręku, a czasem gałązki bazylii, czasem uprząż do canyoningu a czasem buty do flamenco.
Z nowości w tym sezonie zdarzyło nam się poprowadzić po grecku (!!!) i angielsku konferansjerkę do koncertu flamenco w kafenio w naszej wiosce (na fotkach). Abstrakcja, nie?
A teraz to co najważniejsze – pomimo trudności i nerwów, zawsze sprzyjaliście nam Wy – nasi Goście. Wiele osób odwiedziło nas już po raz kolejny, co wypełnia nas szczęściem i bezcennym poczuciem, że dajemy radę i widać wyraźnie, że z nami warto.
Z całego serca dziękujemy Wam za zaufanie. Poczekajcie chwilkę, nabierzemy sił i wymyślimy sezon 2027.


