Kreta dla piechura
Nie jesteśmy jakimiś harpaganami, nie biegamy ultra, w sumie to w ogóle nie biegamy. Ale lubimy się uciorać na wyrypie. Stan uciorania wprowadza mnie w euforię a odpoczynek bez wcześniejszej wyrypki wydaje się wręcz męczący. Zresztą męczy mnie już sam widok szwadronów leżaków na plaży, ułożonych w równe szyki, gotowych na przyjęcie nasmarowanych kremami ciał. Już czuję, jak ogarnia mnie obezwładniająca, duszna maligna.
8 lat naszego życia i pracy na wyspie pokazało, że jest nas takich dziwaków więcej. Z pewną niepewnością jakieś 4 lata temu zaproponowaliśmy pierwszy WOW! Wyjątkowy Obóz Wędrowny na Krecie. Pamiętam pierwszą w sumie delikatną wędrówkę do Loutro. Łatwo nie było. Wszyscy uczestnicy musieli zmierzyć się z trudnościami, które w warunkach polskich nie występują aż z takim nasileniem: wysokie temperatury, brak cienia, ciernista roślinność, drobny żwirek osuwający się pod stopami, ekspozycja… Ale jakoś jednak wszyscy zakochali się w kreteńskiej surowej przestrzeni, choć bywa ona wymagająca i bezlitosna.
Zorganizowaliśmy już 10 WOWów. Dzięki naszym Wędrowcom, którzy wracają do nas każdego roku, wciąż chcemy więcej, sięgamy wyżej, eksplorujemy głębiej, napieramy dalej.
Na podniebnych ścieżkach umysł i ciało nareszcie współpracują ze sobą w skupieniu, głowa czyści się z myślowego gruzu. Zmysły zanurzone w kreteńskim pejzażu karmią się widokiem, zapachem i dźwiękiem.
Wędrując dobrze się milczy, rozmawia, śmieje. Jesteśmy razem na tej samej ścieżce, pod tym samym niebem i słońcem. Razem w zmęczeniu i zachwycie. Najlepsza terapia.
Tymczasem na fotach dzisiejszy Psiloritis 2456mnpm, 4km 300m wędrówki w jedną stronę, ok 884m przewyższenia, ok 3 godz na szczyt.
Szlak dobrze oznakowany, bez cienia, bez wypłaszczeń.





