Fermy wiatrowe

Spieszcie się kochać Kretę…

Na dzikich plażach staną „kreteńskie wioski” ze szkła i betonu, z prywatnymi basenami, polem golfowym i lądowiskiem dla helikopterów, w górach – strzeliste lasy ferm wiatrowych, tnących powietrze olbrzymimi łopatami turbin, nad zielonymi dolinami – wstęgi tras szybkiego ruchu, rozpięte nad zapomnianymi wioskami, w których nikt już nie mieszka.

Stoję na pokładzie promu z Kissamos do Githeio na Peloponezie. Patrzę na oddalającą się sylwetkę ukochanej wyspy. I wiem, że jej piękno nie jest nam dane na zawsze. Wszystko jest na sprzedaż, pod młotek idą już nie tylko tereny nadmorskie (Triopetra, Sougia…) ale też górskie szczyty i zbocza, na których jak grzyby po deszczu wyrastają kolejne farmy wiatrowe.

Wczoraj przed naszą podróżą do Polski, zdążyliśmy jeszcze zgłosić na oficjalnej rządowej stronie, obywatelski protest przeciw instalacji nowych turbin wiatrowych w naszym regionie.

Toczy się tu obecnie spór o duży projekt TERNA ENERGY (btw spółka w 100% kontrolowana przez Masdar – Abu Dhabi Future Energy Company, ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich)

Plan zakłada budowę 47 turbin wiatrowych o całkowitej wysokości około 180 m każda!!!To wysokość zbliżona do 60-piętrowego budynku, dużo więcej niż wysokość większości starszych turbin funkcjonujących dziś na Krecie (zwykle 60–120 m). Całkowita wysokość turbiny do czubka łopaty w jej najwyższym położeniu może dochodzić nawet do 230 m, to przecież prawie tyle co Pałac Kultury i Nauki w Wawie.

Tak wysokie turbiny będą widoczne z wielu kilometrów, także z części wybrzeża południowego i północnego. Bezpowrotnie zmienią krajobraz tego przepięknego i jeszcze w miarę dzikiego zakątka wyspy. Nie wspomnę tu nawet o całej infrastrukturze związanej z ich instalacją (drogi dojazdowe, stacje przesyłowe).

Według dokumentacji projektowej fundament pod każdą turbinę o wysokości 185 metrów wymaga żelbetowej konstrukcji o wysokości ok. 3 metrów i powierzchni ok. 5000 m², czyli takie betonowe, solidne boisko piłkarskie.

I nie myślcie, że to „gdzieś tam wysoko, w górach”.

Załączam mapkę z planowanymi turbinami, mają one stanąć w pobliżu całkiem turystycznych miejsc, na wzgórzach w rejonie Moni Arkadi, Kourtalioti, Spili, Plakias, Amari…

W niedzielę, na spotkaniu w Spili burmistrz gminy Giannis Tatarakis wyraził negatywne stanowisko gminy wobec planów instalacji turbin, jako rozległej ingerencji przemysłowej w górski krajobraz o wysokiej wartości ekologicznej.

Podkreślił, że rozwój gospodarczy nie może odbywać się kosztem środowiska, historii i kulturowej tożsamości regionu.

Na razie składamy oficjalne obywatelskie protesty na rządowej stronie ministerstwa środowiska. Oby to wystarczyło.

Ludzie ze wsi gadają, że skoro mamy władze gminy po naszej stronie, jest duża szansa, że ocalimy nasz krajobraz, nasze góry, nasze rozgwieżdżone niebo.

Jest światełko w tym tunelu.

Będziemy informować na bieżąco.

Spieszcie się kochać Kretę…