Panigiri i parea
Dziś wielkie święto w Grecji – 15 sierpnia DekapenteAvgustu – Święto Zaśnięcia Matki Boskiej.
Praktycznie wszędzie na Krecie zapanuje dziś energia panigiri czyli pierwotne rytmy, góralska nuta, surowa muza prosto z serca kreteńskich gór.
Mamy właśnie apogeum panigiri.
Żadne tam siga – siga tu nie obowiązuje. Tu rządzi raczej filozofia „parea”. Parea czyli klan, wspólnota, plemię, ludzie, którym ufasz, którzy pomogą ci w potrzebie, którzy za tobą staną w trudnej chwili.
A panigiri to nie taka tam wiejska nocna potupajka, to kulminacja, święto tradycji parea. Tu rodzi się i umacnia sieć powiązań i przyjaźni. Wspólny śpiew i taniec w korowodzie przy transowej, ludowej muzyce utrwalają więź i dodają siły.
Tu poczujesz, że za tobą stoi klan, twoi ludzie, którzy póki co podtrzymują cię w tanecznym solo i wraz z tobą powtarzają słowa pieśni o czynach dawnych bohaterów.
Olej więc Cretan Night, Zorbę i tłuczenie talerzy. Znajdź panigiri w okolicy i baw się do rana. Ale… daj sobie z tym spokój, jeśli nie cierpisz hałasu i góralskiej rzępołki.
Dekalog Panigirzysty:
- Znajdź afisz w okolicy z nazwą wsi, nazwiskiem muzyka i datą.
- Przyjedź na miejsce około 22, tyle, że muza zacznie się ok 23, 24 a tańce jeszcze później, generalnie przygotuj się, że zarwiesz noc
- Jeśli nie wiesz gdzie to jest, idź tam, gdzie dymi z grilla i gdzie idą inni, znajdziesz duży plac z masą stolików i krzeseł
- Podejdź do stolika, gdzie sprzedają bilety, cena to z reguły 20 euro w tym jedzenie, zabawa, wino lub piwo, może być niższa cena, wtedy jedzenie jest osobno płatne, może być też wyższa, zwłaszcza przy bardziej popularnych muzykach.
- Znajdź wolne miejsce albo ktoś pewnie zaprowadzi Cię tam, gdzie możesz usiąść (z reguły na panigiri obowiązuje rezerwacja stolików, ale jeszcze nam się nie zdarzyło, żeby dla 2 osób nie było miejsca)
- Gdy przyjdzie chłopak z obsługi zamów jedzenie, nie spodziewaj się jakiś frykasów, standardem jest brizola lub souvlaki, do tego frytki i stojące już na stole sałatka grecka, chleb i tzatziki, zamów piwo lub wino (z tym winem to można trafić na ocet). Potem też możesz zamówić dodatkowo jedzenie czy alko, już osobno płatne. A bliżej rana, jak już przyjdzie zmęczenie nie zapomnij kupić pudełeczka pysznych pączuszków loukoumades polanych czekoladą lub miodem
- Mogą pojawić się dziewczyny robiące pamiątkowe zdjęcia (potem do kupienia) albo też dziewczyny sprzedające losy na loterię, wygrać można np. paszę dla kóz, kilogramy proszku do pieczenia, mrożone pizze, olej na zimę, kurację u fryzjera itp., Może być tak, że na stole będzie kartka z wygranymi i wtedy trzeba sprawdzić czy numerki z zakupionych przez Ciebie losów są na liście wygranych. A może być też trudniejsza sytuacja, bo losowanie odbędzie się w trakcie panigiri np. o 2 w nocy i wtedy zwycięskie numerki będą wyczytywane, no i wiadomo, trzeba wtedy w mig ogarniać greckie liczebniki
- Zespół pojawi się ok 23 lub 24, no i powoluśku zacznie się rozkręcać muza (z naciskiem na powoluśku), mogą też być jakieś przemówienia, podziękowania itp., panigiri może potrwać nawet do 6 rano, przygotuj się wyłącznie na kreteńską rzępołkę na żywo, będzie pewnie lira lub skrzypce, laouto, bęben daoulaki, może mandolina i askomantoura czyli dudy albo piszczałka, nie zagrają zorby ani żadnej turystycznej greckiej muzy. Ino surowa kreteńska rympałka górska, ok 5 tańców czyli chanioti, malevisioti, siganos, pentozali, może sousta i być może niekreteński, wdzięczny kalamatiano.
- Ludziska ruszą do tańca ok północy, jak dobrze pójdzie, napawaj się i ucz się kroków, są dwa proste tańce, których spokojnie może się każdy nauczyć tj siganos (trochę nasze „zasiali górale”) i chanioti. Tyle że powolny „zasiali górale” czasem przechodzi w żwawy i dość trudny pentozali. Nie walcz wtedy z tym. Zawsze można opuścić korowód. Gdy poczujesz zew a w korowodzie zobaczysz wiele osób dołączających w trakcie, wskakuj, tylko nie na pierwszego i do boju. Złap pierwszy krok, obserwując jakiegoś pewniaka obok siebie i dalej, próbuj, świętuj, śmiej się. Te kawałki trwają po pół godziny, wskoczyć i wyskoczyć z korowodu możesz w dowolnym momencie. Im później tym muza staje się żwawsza a do tańca wbija młodzież skora do żywiołowych popisów.
- Około 2 lub 3 doświadczysz pewnie wspólnotowych śpiewów, gdy wszyscy zgromadzą się tuż przed zespołem, będą wspólnie śpiewać wznosząc ręce do góry i pojąc muzyków alkoholem. Ale uważaj z alko. Nie upijaj się. Tu chodzi o dobrą zabawę, balans między tańcem, śpiewem, jadłem i alko. A nie o polskie „no to polej, rządzimy, chluśniem, bo uśniem”
Zatem bawcie się dobrze, niezapomnianego świętowania.
Na fotach ja rozanielona rozpływam się w rytmach malevizioti, podążam za korowodem, choć czuję, że moje wyuczone kroki pochodzą bardziej z głowy, niż z pierwotnej, wspólnotowej duszy.
Z kolei Marko niczym „etnograf uczestniczący” dokumentuje „wspólnotowe śpiewy”. Ubrał się niby prawidłowo, w czerń. Jednak zdradzają go te kolorowe wzory na czarnej koszuli.
Gdzie jesteś nasza „pareo”?
A tu filmik z tegorocznego panigiri w Kalonikti i panigiri w Chromonastiri




