Orchidee – perły kreteńskiej wiosny
Gadka o kwiatkach
<Dzikie orchidee>
Tylko spójrzcie na te ślicznotki. Szukam ich w trawie co rok na wiosnę. Na Krecie mamy niemal 70 gatunków orchidei, z czego aż 14 występuje tylko na wyspie.
Największą frajdę sprawiają mi te, które najtrudniej wypatrzeć: maleństwa, ledwie odklejone od ziemi, o kolorowych łebkach wielkości paznokcia, o niebywałych wzorach i barwach, dobranych przez szalonego stylistę.
Gadam do nich, niczym do naszej kotki Agatki.
– Oooo, tu się schowałaś, mam cię… Ale właściwie cóż w tym dziwnego, skoro te drobinki udają różnorakie maleństwa ze świata zwierząt, choćby pszczółki, żuczki, muszki. Mają podobny kształt i kolor, a czasem coś jakby „futerko”. Niektóre wyglądają nawet jak różowe golutkie ludziki.
Po co im ta cała maskarada? Cóż to za cyrk urządza sobie natura?
Orchidee mają niezwykle zmyślny sposób rozmnażania. Udają samice owadów a nawet imitują ich feromony, by zmylić i przyciągnąć samce. I to w dodatku samce konkretnych, wybranych owadów. Taki samiec nie duma raczej nad swym losem. Nie prędko się uczy, więc w poszukiwaniu pięknej samicy odwiedzi niejeden zwodniczy kwiatuszek. Co raz to wpadnie w „objęcia” kolejnych strojnych, choć podejrzanych kwiatowych panienek. Próbuje szczęścia, krząta się i krząta, cały upaprany w pyłku, który potem przenosi z kwiatka na kwiatek. Czasem może załapie się na odrobinę nektaru, choć częściej nie dostanie nawet i tego.
Co prawda strategii orchidei italica, tej od różowiutkich golasków jednak nie pojmuję. Nie wiem na kogo ona zastawia sidła.
Tu przypomina mi się stara teoria, wyjaśniająca dlaczego rośliny przybierają kształty podobne do ludzkich organów. Pamiętacie jak babcie mawiały, że orzech włoski to na mózg, bo mózg przypomina, a fasola na nerki? Kiedyś wierzono, że miłościwy stworzyciel wskazał ludziom lecznicze rośliny, upodobniając je kształtem do ludzkich organów, na które miały pomagać.
A bulwy orchidei przypominają … jądra. Stąd zresztą nazwa – Orchis (od greckiego słowa oznaczającego jądra właśnie). Orchidee uznawano więc za ludowy afrodyzjak, wzmacniający płodność i pożądanie, sprowadzający na świat chłopców. Do tej pory, choćby w Atenach można skosztować gęstego, rozgrzewającego napoju salepi, sporządzanego ze sproszkowanej bulwy storczyka, z dodatkiem cynamonu, goździków i gałki muszkatałowej. Tyle, że dziś wiadomo, że bulwa storczyka wcale nie wpływa na płodność i pożądanie.
Na opakowaniu salepu, dostępnego w Rethymno można przeczytać, że jest to naturalny, tradycyjnie w Grecji stosowany napój rozgrzewający, kojący dla gardła i żołądka, łagodzący kaszel i przeziębienie. Więc w sumie nie zaszkodzi, zwłaszcza w taką beznadziejną pogodę, jaka ostatnio zapanowała na wyspie. A jak jeszcze a nuż komuś doda animuszu w „alkowie” to co w tym złego…




