Rozkminę mam. Dziwną. Otóż… Im dłużej mieszkam na Krecie, tym mocniej czuję, że to gadanie o greckim siga siga to trochę ściema jest. Może kiedyś w dobie wiejskich wspólnot Krety rolniczo – pasterskiej można było mówić, że siga – siga, razem powolutku damy radę. Teraz raczej obowiązuje „Ti na kano?”, takie bardziej pesymistyczne i negatywnie […]