8 lat na Krecie
Dziś mija 8 lat od dnia, w którym zapakowaną pod korek suzuką zajechaliśmy pod nasz kreteński dom w nikomu nie znanej, górskiej wiosce Mourne.
Można więc powiedzieć, że skończyliśmy właśnie kreteńską podstawówkę.
Czy z czerwonym paskiem?
Czy ze wzorowym zachowaniem?
Z 3+ z greckiego?
Z 4 z historii i botaniki?
Czy to ważne? Nie wiem kiedy to minęło. Nagle nie jesteśmy już tą świeżutką emigracją. Nie jaramy się już pachnącym piórniczkiem i kolorowym tornisterkiem. Nie czujemy już tej ekscytacji tak typowej dla zakochanych. Wspomnienie pierwszych dni w nowym domu wyblakło. Usiłuję sobie przypomnieć cały ten zamęt, porządkowanie, załatwianie, egzaltację, dumę i grozę. Tak, jakież to odległe, niczym wspomnienie pierwszej miłości.
Dziś po 8 latach, czuję głęboko, że nasza miłość do wyspy dojrzała, jest w niej sporo zrozumienia, troski i akceptacji. Jest w niej też spokój i cisza.
Siłą rzeczy wiemy odrobinę więcej. Z powierzchownego frazesu o bezstresowym życiu Greków w rytmie siga – siga obsypał się brokat. Zbudowaliśmy piękne relacje. Inne rozpadły się niestety. Jak to w życiu.
Dawno przestaliśmy krzyczeć, że Wyspa jest najcudniejsza i obdarzy swymi wdziękami każdego.
Jeden z naszych znajomych, niedawno osiadłych na wyspie, na nasze pytanie o to, jak idzie aklimatyzacja, odpowiedział: Słabo.
Słabo? Całe grono ekspatów z miłości, zgromadzonych przy stoliku, złapało się za głowę. Jak to możliwe? Cóż… A jednak możliwe. Może być słabo. Kreta po pierwszej fascynacji może okazać się miejscem takim jak inne. A może to tylko ten trudny moment, gdy trzeba wymyślić siebie na nowo.
Dlatego nie palimy się do udzielania porad, jak dokonać życiowej wolty, choć w dobie pracy online nie wydaje się to w sumie aż tak trudne.
I paradoksalnie właśnie teraz, gdy dostrzegamy jak bardzo wyspa jest wrażliwa, jak się zmieniają jej mieszkańcy, kochamy ją jeszcze mocniej miłością dojrzałą i cichą.
Taką, którą czuje Marek gdy co rano idzie obejrzeć swoje drzewka cytrusowe.
Taką, jaką czuję ja, gdy na szlaku dotykam listków szałwii.





