Gotowi na sezon
– Oj, nie jestem gotowa na sezon – skarży się Stella – właścicielka małej knajpki w Rethymno.
– Czy kiedykolwiek jesteśmy gotowi? – wtórujemy jej ze śmiechem.
🤔 Mieszkając tu nigdy nie jest się gotowym. To wyspa niepewności, gdzie na codzień balansuje się na krawędzi euforii i strachu.

🫣 Nie wiadomo co się znów zepsuje, jak szybko da się to naprawić i na jak długo, czy deszcze zasilą zbiorniki wodne, czy wiatry nie zerwą łączy, czy oberwane z klifu głazy nie zablokują drogi, czy straż sprawnie ugasi wszystkie pożary, czy nie zatrzęsie się ziemia…
☺ Nie wiadomo też, jaki będzie sezon, kogo tym razem spotkamy, jakie niezwykłości odnajdziemy na szlaku, co kryje się za kolejnym załomem…

😅 Ostatnimi czasy żyćko daje nam w kość. Nocą łapiemy szybki i nerwowy sen, żeby rano obudzić się z listą kolejnych rzeczy do naprawienia, spraw do załatwienia, ognisk do zagaszenia. Myśli wciąż bąbelkują, zduszone pod szarym, wiszącym tumanem pyłu z Afryki, ciało pracuje z wysiłkiem w parnym, gorącym powietrzu. Nie dziwne, że słowa nie spływają łatwo na ekran komputera w równych, jasnych ciągach.
🍀 Ot, wiosna… Z jednej strony uwielbiam jej zieleń i świeżość. Z drugiej strony czuję tę nerwowość w powietrzu, zapach świeżej farby i werniksu, warkot wiertarek i stukot młotków – mozolny wysiłek, który wiąże się z nadzieją i lękiem, ponownym wykluwaniem się z zimy, z jej wilgoci, brudu, senności i pajęczyn…
🔧 To jest ta pora, gdy nagle to i owo się psuje, a wszyscy dobrzy monterzy są zajęci pracą w hotelach.
🏗 To jest ta pora, gdy nagle kumulują się wszystkie cięższe prace, o których mówiliśmy: „A to zrobimy wiosną, jak się całkiem rozpogodzi”
🌱 To jest ta pora, gdy przychodzi czas na zmiany, nowy kolor we wnętrzu, świeże ziółka w donicach, nowe okna, nowe meble ogrodowe, nowe zasłonki, nowe ścieżki i ścieżynki…
🧹 To jest ta pora, gdy czas zdrapać stare i zniszczone, wyplenić, wypielić, zasadzić, wymienić, zasiać, nawieźć, zgrabić, wyrzucić…
👣 To jest również ta pora, by przemierzyć znów dawne szlaki, sprawdzić jak się mają po zimie, zanim zabierzemy tam naszych Gości.
😊 I tak po kolejnej rozmowie z panem od łączy, pieląc zagon chwastów, wycieram pot z czoła i mówię sobie w duchu: „Tak, a jednak tu czuję się wciąż szczęśliwa, tak, z całą pewnością chcę tu być.”
Prace ogrodowe, których nie cierpię skłaniają mnie do moich rozkmin.
Bo właściwie sama nie wiem, jak to jest…
😏 Jestem przeszczęśliwa i nie żałuję decyzji o przeprowadzce. Choć jednocześnie muszę przyznać, że nie mam tu poczucia bezpieczeństwa, takiego które pamiętam z Polski. Brało się ono z powtarzalności i rutyny, złudnego poczucia, że jutrzejszy dzień będzie podobny do tego, który właśnie mija. Cóż sezonowy charakter naszego wyspiarskiego życia nie sprzyja rutynie.
🤪 Paradoksalnie może to właśnie brak tego słodkiego poczucia bezpieczeństwa sprawia, że czujemy się tu szczęśliwi?

Czy to szczęście na krawędzi euforii i strachu odczuwa się mocniej niż szczęście osadzone w spokojnej, bezpiecznej codzienności?
Być może ulotne i niestabilne chwile szczęścia odznaczają się wyraźniej w nieustannej niepewności zdarzeń na tej surowej, samotnej, wystawionej na żywioły wyspie?
👫 Czujemy, że spełniliśmy nasze społeczne role, przedreptaliśmy zalecane ścieżki edukacji i kariery.
❤ Tu na Krecie żyjemy nowe życie, pełne momentów, które burzą krew, tworzą nowe połączenia nerwowe, przyspieszają oddech, każą na nowo kreować i wykorzystywać potencjał, odnajdywać umiejętności, o których istnieniu nie mieliśmy pojęcia.
Być gotowym, choć niegotowym…

💙 🤍 Wyczyściliśmy nasz wiejski dom i studio w Rethymno, wymieniliśmy okna, wywaliliśmy brązy po dawnych właścicielach, wprowadziliśmy sporo bieli i błękitu, zasadziłam rozmaryn, miętę i bazylię. Naprawiliśmy wszystko, co było zepsute. Działa prąd, śmigają nasze auta i internety. Ufff… 🧿
🌨 Pada deszcz. Może zmyje powłokę szarego pyłu znad Sahary. Może przeczyści szare niebo, znów do krystalicznego błękitu.
⚡ Deszcz zamienił się właśnie w grad i burzę. Nie wiem, jak to zniesie moja bazylia i zagon sałaty. Ale przynajmniej wciąż mamy prąd.
☺ Czekam na sezon. Gotowa i niegotowa…
