Chyba ostatni w tym roku spacer wąwozem Patsos.

Przed wejściem pojawiła się nowiuśka tablica informacyjna, która na zielono pokazuje bezpieczną część ścieżki „normal trekking” a na czerwono tę bardziej przygodową za drugim mostem, z linami i drabinami „demanding trekking”.
Zniszczone po zeszłorocznej zimie zabezpieczenia nie doczekały się naprawy, gdzieniegdzie połatano je sznurkiem i kawałkiem konara.
Liście platanów przybrały pomaranczową barwę, podobną do tej na pionowych klifach.

Cicho, jedynie dźwięk naszych kroków, wiatru i wody powoli, nieuchronnie wypełniającej wąwóz Patsos.
Już niedługo rwący strumień zawładnie niepodzielnie korytem.

Jedynie w kościółku w skale nad świętym źródełkiem wciąż niezmiennie trwa św Antoni, albo Hermes, albo minojski bóg burzy, albo jak kto woli…
Do widzenia Patsos

Leave a Reply